Trzeba było nazbierać sobie błota koło bloku, za darmo by było  – powiedział mąż widząc mój kosmetyczny zakup marki White Flowers. Ale on się nie zna! 😀 Chociaż fakt, ostatnio dużo padało, miałabym co zbierać 😀 Dobra, koniec tej karuzeli śmiechu

Właściwości błota z Morza Martwego

Błoto z Morza Martwego nadaje się do każdego rodzaju cery.

Jego wszechstronne działanie możliwe jest dzięki występowaniu w tej mieszaninie pierwiastków i minerałów takich jak: magnez, żelazo, potas, wapń, mangan, siarczany, węglany i innych.Maska błotna ma regenerować, odżywiać, a przede wszystkim oczyszczać. Najczęściej używane jest jako maska na twarz i ciało. Po zabiegu skóra ma zachwycać zmatowieniem, nawilżeniem i wygładzeniem. Błoto wykorzystywane jest w salonach spa w zabiegach antycellulitowych i przeciw rozstępom. Zabiegi z błotem są istotne dla wspomagania walki z trądzikiem, likwidowaniem łojotoku, w terapii łuszczycy, atopowego zapalenia skóry i egzem.

White Flowers – błoto z Morza Martwego

Błoto z Morza Martwego firmy White Flowers nabyłam w Rossmannie. 500 gram produktu to koszt około 23 złotych.

Opakowanie duże, plastikowy zakręcany słoiczek. Niestety pod wieczkiem nie znalazłam zabezpieczenia, folii ochronnej.

Błoto z Morza Martwego – co to w zasadzie jest?

People are people, a błoto to błoto. Tylko wyschnięte 😀 Kosmetyk jest po prostu proszkiem – został pozyskany ręcznie i wysuszony na słońcu, zachowując przy tym wszystkie swoje właściwości. Plusem suszenia jest możliwość długiego przechowywania tej sypkiej mieszaniny i na pewno większa wydajność, niż w wypadku kupienia gotowego, rozrobionego błota.

Skład:

Maris Limus, czyli 100% błota z Morza Martwego

Jak używać błota z Morza Martwego?

Z odpowiedzią przychodzi producent: „Suszone błoto wsyp do dowolnego naczynia, dodaj niewielką ilość wody mineralnej lub przegotowanej i wymieszaj do uzyskania gęstej masy (w przypadku maseczki na twarz wystarczą 3-4 małe łyżeczki i kilkanaście kropel wody). Nałóż błoto na skórę i poczekaj od kilku do kilkunastu minut, zmyj ciepłą wodą jeszcze przed jego wyschnięciem. W przypadku cery tłustej, błoto można pozostawić aż do całkowitego wyschnięcia”

Producent podaje bardzo ważną informację odnośnie do stosowania błota:

„Podczas zabiegu mogą wystąpić takie naturalne reakcje jak zaczerwienienie skóry i uczucie lekkiego pieczenia, bardzo rzadko objawy te mogą być na tyle nasilone, że stanowią przeciwwskazanie do stosowania okładów z błota”

 

W jakich zabiegach pielęgnacyjnych wykorzystywałam błoto z Morza Martwego?

Peeling twarzy

Pierwszy i zarazem ostatni peeling z błota wykonałam tylko dla celów badawczych 😉 Mam cerę wrażliwą i naczynkową, więc wiedziałam, że to zastosowanie nie jest dla mnie. Jest to peeling dla hardkorów, proszek jest bardzo ostry. Nawet osoby o nie wrażliwej cerze powinny uważać!

Peeling skóry głowy

Co prawda moja cera nie lubi peelingu błotnego, ale skóra głowy jest bardzo zadowolona Błoto z Morza Martwego wprost idealnie nadaje się do tego zabiegu.

Jeżeli nie wiecie o co chodzi z peelingami skóry głowy to odsyłam Was do filmiku Agnieszki Niedziałek z mojego ulubionego kanału włosowego na YouTube – WWWLOSY.PL – dowiecie się tam wszystkiego o peelingu skóry głowy błotem z Morza Martwego

Peeling ciała

Mechaniczny peeling ciała z błota z Morza Martwego osobiście mnie nie zachwycił. Spodziewałam się czegoś naprawdę mocnego, ale jak dla mnie na głowę bije go „zwykły” kawowy peeling. Dużo osób narzeka na peeling kawowy, że brudzi łazienkę – po peelingu błotnym panuje totalna rozpierducha

Maska na twarz i dekolt

Błoto z Morza Martwego zakupiłam w celu wykonywania maski oczyszczającej na twarz. Już po pierwszym użyciu widziałam efekty – gładka, przyjemna w dotyku twarz, zaskórniki mniejsze, mat skóry. Efekt bardzo mnie zadowolił. Podczas pierwszego razu odczuwałam lekkie mrowienie skóry, szczególnie na policzkach, ale nie miałam żadnych zaczerwienień. Za drugim i za trzecim miałam lekkie zaczerwienienia na policzkach, które szybko zniknęły. Czwarty raz przyniósł ogromne podrażnienie, po zmyciu maski miałam piekącą twarz i czerwony dekolt. Podrażnienie zeszło mi po około godzinie, ale pieczenie zostało na dłużej. Powiedziałam więc „nie” masce z Morza Martwego. Po miesiącu jednak coś mnie tknęło i spróbowałam znowu – zabieg wykonałam bez problemów. No niestety nie będę zapewniać swojej skórze takich zróżnicowanych atrakcji. Dodam tylko, że za każdym razem maseczkę wykonywałam według zaleceń producenta i nie zmieniałam w tamtym czasie innych kosmetyków do twarzy. Bądź tu człowieku mądry… (uroki cery naczynkowej)

Maska na ciało

Spróbowałam tylko jeden raz. O ile po peelingu z błota w łazience panuje rozpierducha, to po masce na ciało mamy do czynienia z istnym armagedonem! Zacieki po masce wyglądają bardzo hmm… sugestywnie I wszędzie pełno tego błota Niestety, tutaj względy typowo praktyczne zdecydowały, że zrezygnowałam z tego zabiegu.

◆◆◆

Jak widzicie moja relacja z błotem z Morza Martwego jest trudna i napotyka wiele przeszkód! Trochę żałuję, że błotna maska na twarz nie będzie częścią mojej pielęgnacji, bo naprawdę może zdziałać cuda. Mimo to polecam Wam przetestować błoto z Morza Martwego! Przynajmniej tym, którzy nie mają cery wrażliwej i naczynkowej jak ja.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reznor
kontakt@reznorblog.pl
Uwielbiam naturalne kosmetyki, zarówno te zakupione w sklepie, jak i te robione przeze mnie własnoręcznie :) Czasem miewam mroczne myśli, a moją działalność internetową napędza picie yerba mate ;)