Sylveco, lekki krem rokitnikowy

Sylveco, lekki krem rokitnikowy

Nigdy nie jadłam surowych owoców rokitnika, ani dżemorów, ani soków, nie doprawiałam też nimi mięs. Z rokitnikiem zapoznałam się tylko i wyłącznie jako ze składnikiem kosmetyków firmy Sylveco – i zakochałam się w takiej postaci ❤

Owoce rokitnika

Rokitnik zwyczajny to występujący w Europie i Azji niewielki krzew, który rodzi pomarańczowe owoce. No i właśnie o nie się rozchodzi 🙂 Zawierają w sobie przeciwutleniacze np. witaminę E i C, flawonoidy o działaniach łagodzących i ochronnych, karotenoidy, które nadają skórze ładny kolor i pochłaniają nadmiar promieniowania UV.

Lekki krem rokitnikowy – skład:

Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Hippophae Rhamnoides Oil, Butyrospermium Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Stearic Acid Cetearyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Betulin, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Allantoin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Saponaria Officinalis Root Extract…

…czyli:

Woda, olej z pestek winogron, olej sojowy, naturalny emulgator z oleju kokosowego, olej rokitnikowy, masło karite, stearynian glicerolu, olej arganowy, olej jojoba, kwas stearynowy, alkohol cetylosterarylowy, alkohol benzylowy, betulina, octan tokoferolu, ekstrakt z aloesu, alantoina, guma ksantanowa, kwas dehydrooctowy, ekstrakt z mydlnicy lekarskiej.

Substancje aktywne kremu:

  • Olej rokitnikowy – ma odżywiać, wzmacniać i rewitalizować cerę;
  • Ekstrakt z kory brzozy – jego zadaniem jest pobudzić syntezę kolagenu i elastyny, czyli opóźnić powstawanie zmarszczek;
  • Naturalne oleje roślinne, masło shea i alantoina – mają odbudowywać warstwę wodno-lipidową skóry i zapewniać ukojenie;
  • Ekstrakt z aloesu – ma odpowiadać za odpowiedni poziom nawilżenia skóry;
  • Witamina E – jej zadanie to ochrona cery przed czynnikami środowiskowymi;
  • Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej – dzięki zawartości saponin ma ułatwić wnikanie substancji aktywnych wgłąb skóry.

Lekki krem rokitnikowy – dla jakiej cery?

Lekki krem rokitnikowy przeznaczony jest do codziennej porannej pielęgnacji każdego rodzaju cery, także tej z oznakami starzenia. Szczególnie polecany dla skóry naczynkowej (czyli dla mojej), zaczerwienionej (tak, to dalej o mnie), zmęczonej, szarej, ziemistej, pozbawionej blasku, przesuszonej, ze zmarszczkami (mam nadzieję, że kolejne określenia to już nie o mnie 😉 )

Kosmetyk do pielęgnacji twarzy, szyi, dekoltu, a także skóry wokół oczu.

Opakowanie

Opakowanie to plastikowy pojemniczek typu air-less. W higieniczny sposób pompuje odpowiednią ilość kremu. 50 mililitrów produktu należy zużyć w czasie 6 miesięcy od pierwszego naciśnięcia dozownika.

Konsystencja i kolor

Krem ma, jak nazwa wskazuje, lekką konsystencję, dobrze się rozprowadza i szybko się wchłania. Może stanowić bazę pod makijaż. Ma pomarańczowy kolor, który może być widoczny gdy niedokładnie się go rozsmaruje (po wchłonięciu sie kremu kolor znika 😉 ) . Lubię zapach tego mazidła, ale znam osobę, która twierdzi, że ten krem pachnie jak 💩 😀

Lekki krem rokitnikowy – działanie i ogólnie takie, takie

Krem bardzo dobrze nawilża moją cerę, także skórę okolic oczu. Skóra wydaje się odżywiona, krem ujednolicił jej koloryt. Kosmetyk delikatnie koi zaczerwienioną skórę na policzkach. I jak tu nie kochać takiego kremu? ❤ 🙂

Ktoś mógłby powiedzieć, że ta lista moich ochów i achów jest jednak krótka, jak na to, że ten krem to mój ulubieniec. Ale wierz mi Ktosiu – bardzo długo szukałam kremu, który spełni chociaż takie, zdawałoby się podstawowe działanie – jak odpowiednie nawilżenie skóry. I jeszcze raz podkreślę – lekki krem sprawdzał się tak samo dobrze zarówno na twarzy jak i w roli kremu pod oczy – z czymś takim spotkałam się pierwszy raz (oczywiście mówię o kremach, bo tego typu właściwości „2in1” wśród olejów to normalka 😉 )

Nie pamiętam dokładnie, którego z opakowanek lekkiego kremu używam aktualnie 😉 Na pewno było ich wiele, na IG najwcześniejsze zdjęcie z tym kosmetykiem w roli głównej opublikowałam w marcu 2017, a w opisie już widniało, że sięgnęłam po niego ponownie. Wydaje mi się, że pierwsze pudełeczko zakupiłam pod koniec, a może już nawet w połowie 2016 roku. Same w sobie te arcyciekawe statystyki nie są jednak aż tak istotne, jak fakt, że używam go już bardzo długo, poznałam jego działanie w różnych warunkach i z jakiejś przyczyny lekki krem rokitnikowy kupuję jeden za drugim 😉

Przez ten cały czas byłam tak samo bardzo zadowolona z działania lekkiego kremu, nie przypominam sobie żadnych, nawet chwilowych, kryzysów z moim ulubieńcem 😉 Zmieniło się jedynie to, że mniej więcej w grudniu ubiegłego roku przestałam używać go również pod oczy – kupiłam wtedy arganowy krem pod oczy od Nacomi – z ciekawości i z chęci zwiększenia ilości recenzji na blogu 😉 Okazało się jednak, że ilość recek na blogasiu dzięki kremowi Nacomi nie ulegnie zmianie, bo nie mam o nim nic ciekawego do powiedzenia, oprócz tego, że jest dobry, ale dla mnie to za mało, by okazał się lepszy niż lekki krem rokitnikowy (czyli recka pewnie wyląduje na IG po tym jak go zdenkuję 😉 )

Sylveco, lekki krem rokitnikowy

I właśnie nadchodzi ta wiekopomna chwila, kiedy zamierzam po wykończeniu aktualnego rokitnika sięgnąć po inny krem do twarzy… Obawiam się, że historia z wrażeniami po zmnianie kremu pod oczy z rokitnika na Nacomi może się powtórzyć, ale nie uprzedzajmy faktów – sama zobaczę, czy istnieje życie po rokitniku 😉

A tak na marginesie, to każdy kosmetyk z rokitnikiem w składzie (/na opakowaniu 😉 ) od Sylveco sprawdza się u mnie bardzo dobrze – czy mowa o lekkim kremie rokitnikowym, czy o pomadce ochronnej o zapachu cynamonu, odżywczym mydle naturalnym (a na jego recenzję zapraszam na IG w najbliższy wtorek) czy o odżywczym balsamie do ciała Vianka 🙂

Kocham rokitnik w kosmetykach i tyle 😉

Polecam serdecznie lekki krem rokitnikowy, a ja tymczasem rozglądam się za jego godnym następcą 😉

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz