Dla jednych lato to czas w którym mogą wreszcie poszaleć z makijażami, inni zaś wraz z urlopem od pracy odpoczywają także od kosmetyków kolorowych 😉 Ja nie zaliczam się ani do jednej ani do drugiej grupy, a przychodzę do Was poopowiadać o m.in. zestawie miniaturek bestsellerów Get Set Annabelle Minerals i o tym jak do tej pory wyglądała zawartość mojej kolorówkowej kosmetyczki 🙂

Zawartość mojej poprzedniej kosmetyczki

Z tego względu, że przez ostatni okres malowałam się bardzo, bardzo rzadko, moja kosmetyczka była zbiórem kosmetyków drogeryjnych – tanich, ale sprawdzonych 🙂

A prezentowała się następująco:

🍁Lovely, Curling Pump Up Mascara – maskara podkręcająca i unosząca rzęsy 🍁 Kto nie zna "żółtego" tuszu od Lovely? Kiedyś hit blogosfery. Teraz cieszy się sporą popularnością, szczególnie w okolicach rosskowych promocji na kolorówke ☺ O tej mascarze krążą skrajne opinie – jedni wychwalają, inni mówią o osypywaniu tuszu, grudkach, zmianach konsystencji. Ja należę do tych pierwszych 😀 Używam już siódmego lub ósmego opakowania tego tuszu ☺ ➡Silikonowa szczoteczka o różnej długości ząbków doskonale rozczesuje moje rzęsy ➡Mascara pogrubia i delikatnie wydłuża i podkręca ➡ Klasyczny czarny kolor i dosyć gęsta konsystencja ➡Tusz nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Dla mnie ideał ❤🍁 #lovelykosmetyki #tuszdorzęs #mascara

A post shared by Gosia R. (Reznor) (@reznorblog) on

W międzyczasie używałam genialnej konturówki do brwi w żelu Inglota oraz wspaniałych rozświetlacza i bronzera z Kobo 🙂

A kosmetyki aplikowałam moim zestawem pędzli Hakuro: H50, H15, H85, H76, H79.

Jakoś tak się zawsze składało, że kolorówkę kupowałam dużymi partiami i przez to tym poszczególnym kolorówkowym grupom data przydatności do użycia kończyła się mniej więcej w tym samym czasie 🙂 I tak większość z przedstawionych produktów musi powędrować do kosza pod koniec maja, pomadki Bell końcem sierpnia 🙂 Wyjątkiem jest tu kredka do brwi Rimmela, kupiona na początku roku, ta jeszcze ze mną trochę zostanie 😉

Jak można zauważyć w mojej kosmetyczce brakuje produktów do konturowania twarzy, nie uzupełniałam tego braku, bo gdy się kończyły, to już wtedy wiedziałam, że moim kolejnym krokiem w kwestii naturalnego dbania o siebie jest wymiana kosmetyków kolorowych na te o naturalniejszym składzie 🙂

Annabelle Minerals, zestaw miniaturek bestsellerów Get Set

Do kosmetyków mineralnych przymierzałam się więc długo. W ogóle używanie takich produktów wydawało mi się bardzo problematyczne, nie tylko ze względu na dostępność, ale przede wszystkim sposób aplikacji, trwałość, krycie, paletę barw do wyboru, ogólną przyjemność nakładania na twarz oraz cenę.

Najwidoczniej firma Annabelle Minerals prowadzi skuteczny marketing, bo gdy myślałam o naturalnych kosmetykach, to od razu na myśl przychodziły mi produkty mineralne tej firmy 😉

O zestawie próbek kosmetyków mineralnych Annabelle Minerals Get Set dowiedziałam się dzięki Hellojza about beauty. Po przeczytaniu artykułu wiedziałam, że muszę mieć ten zestaw 🙂 Kupiłam go w lutym tego roku i powiem Wam jedno – Hellojza idealnie opisała te miniaturki, mam w 100% dokładnie te same odczucia względem kolorów, dlatego o nich nie będę dywagować i jednocześnie, chcąc nie chcąc, powielać treści Hellojzy – koniecznie przeczytajcie Jej artykuł 🙂

Annabelle Minerals “Get Set” – zawartość

● 6 odcieni rózy mineralnych: Coral, Sunrise, Honey, Nude, Rose, Romantic;
● 3 odcienie korektorów: Light, Medium, Dark;
● 2 pudry: matujący Pretty Matt, rozświetlający Pretty Glow;
● Glinkowa baza pod makijaż Pretty Neutral;
● 4 odcienie cieni do powiek: Vanilla, Cappuccino, Ice Cream, Chocolate.

Do zestawu dokupiłam dwie próbki podkładów mineralnych – kryjącego, w kolorze „natural fairest” i matującego – „sunny cream”, które na przełomie zimy i wiosny były dobrze dobrane do mojej cery, ale teraz, choć unikam słońca, muszę szybko zamówić kolejne o innych letnich odcieniach i zaczynać zabawę z dobieraniem kolorków od początku 😉

Ostatnio zdecydowałam się na kolejny etap świadomej pielęgnacji – zamianę "chemii" w kosmetykach kolorowych na minerały…

Opublikowany przez ReznorBlog Piątek, 2 marca 2018

Kosmetyki mineralne – jak sprawdzają się u mnie?

…czyli pierwsze początki 😉

Na początku przeżyłam szok podczas wybierania podkładów 🙂 Ja, jak na standardy drogeryjne jestem bladziochem, zawsze miałam problem z doborem odcienia kosmetyków tego typu, a w przypadku kosmetyków Annabelle Minerals mogę wybierać i przebierać w kolorkach – mają naprawdę bogatą paletę odcieni. Na stronie e-sklepu są podane informacje na temat kolorów podkładów i kierując się tym dokładnym i obrazującym rzeczywistość opisem można sobie zdecydowanie ułatwić dobór produktów 🙂

Największym zaskoczeniem było dla mnie to, jak podkłady spisują się na mojej naczynkowej cerze – zakrywają solo i bez większych problemów moje zaczerwienione obszary twarzy. Bez cienia przesady powiem, że właśnie za to je pokochałam 🙂

Pigmentacja kosmetyków – to ich kolejny niewątpliwy plus!

Sposób aplikacji produktów mineralnych mnie nie zaskoczył, intuicyjnie wiedziałam jak nakładać je na twarz. I tu pojawia się pytanie, czy ja wcześniejsze kosmetyki nakładałam tak, jak minerałki, czy może nie wykorzystuję w pełni możliwości Annabellek? 😉 A aplikowałam je, oczywiście, wcześniej wymienionymi pędzlami Hakuro 🙂

Jeżeli chodzi o twarz to minerałki trzymają się bardzo dobrze, w zasadzie porównywalnie do kosmetyków o konwencjonalnym składzie. Niestety w przypadku cieni do powiek tak słodko już to nie wygląda… Cienie po około godzinie zaczynają blednąć, są widoczne na powiece do 3-4 godzin. Ale tu biorę jeszcze poprawkę na to, że to ja jeszcze nie wypracowałam sobie swojego sposobu na cienie mineralne, tak więc czas i praktyka pokażą 😉

Zaczynając swoją przygodę z tego typu kosmetykami należy się liczyć z tym, że one po prostu pylą. Ja zawsze zaczynałam makijaż od oczu, więc usunięcie spod nich drobinek cieni nie jest dla mnie czymś niesamowitym i skreślającym minerałki 😉 Kilka razy zdarzyło mi się też przypadkiem pobrudzić podkładem bluzkę. Jednak przyzwyczajenie się do innej konsystencji i pylenia to tylko kwestia zaprzyjaźnienia się z tymi kosmetykami 🙂

Ale wracając do zestawu Get Set…

Zakupienie, no i rzecz jasna używanie miniaturek to najlepsza droga do zapoznania się z poszczególnymi produktami marki Annabelle Minerals 😉 Dzięki zestawowi Get Set mam już kilka moich kosmetycznych must have na swojej chciejliście, którą mam zamiar zrealizować w lecie 🙂 Zestawik kosztuje około 40 złotych, za tę cenę jest bardzo wydajny, spokojnie pozwala na zapoznanie się z każdym produktem czy też ogólnie z minerałkami (gdyż nakładamy ich bardzo mało). No i gdy dokupi się próbki podkładów, to zdecydowanie takim powiększonym zestawem można wyczarować sobie cały makijaż twarzy. Niech Was nie zniechęca, że w Get Set nie ma bronzera, można użyć ciemniejszego różu 🙂 Tak samo nic się nie stanie, jeżeli róż nałożycie jako cień do powiek 😉

Get Set to także wspaniały pomysł na prezent 🙂

Koniecznie muszę kupić…

Po wykończeniu zestawu Get Set i po kolejnym zakupie próbek podkładów, tym razem letnich, mam w planach większe, ale stopniowe zakupy w sklepie Annabelle Minerals – będę stopniowo kupować kolejne brakujące mi produkty, wszak poprzednia zawartość kosmetyczki uda się na wieczny spoczynek 😉 Oprócz pełnowymiarowych produktów w moim koszyku wylądują inne próbki, już niekoniecznie w całym zestawie 😉

Kredki do brwi Rimmela nie wyrzucę, skoro niedawno kupiłam 😉 Nie dajmy się zwariować 😉 Jak ją skończę to wtedy poszukam jakiegoś naturalniejszego zamiennika (choć właśnie to kosmetyków naturalnych do brwi się najbardziej obawiam, że nietrwałe i że mały wybór odcieni, zobaczymy jak będzie wyglądać moja konfrontacja z rzeczywistością, ale to kiedyś… 😉 )

Jeżeli także myślicie nad wymianą zawartości kosmetyczki na bardziej naturalną, to niekoniecznie oznacza to wywalenie do kosza wszystkich kosmetyków i kupowanie tylko i wyłącznie kosmetyków mineralnych – warto na spokojnie przyjrzeć się też drogeryjnym półkom. Agnieszka z bloga Kosmetologia, Naturalnie! przy okazji rosskowej promocji zrobiła listę kosmetyków o dobrej cenie ale też dobrych składach z Lovely i Wibo <klik>

Ja będę Was namawiać (o, teraz Was namawiam 😉 ) do kupienia zestawu Annabelle Minerals Get Set, bo lato to doskonała pora na lekkie kosmetyki mineralne, tym bardziej, że te zawierające dwutlenek tytanu wspomagają ochronę przeciwsłoneczną na poziomie 15 SPF  🙂 Warto spróbować miniaturek nawet dla samego faktu poznania i wyrobienia sobie opinii o minerałkach 🙂

◆◆◆

Wpis powstał w ramach PROJEKTU LATO 🙂

Zapraszam do Nails tale & Wszystkie moje bziki – blogerek, z którymi uczestniczę w PROJEKCIE LATO 🙂

Reznor
kontakt@reznorblog.pl
Uwielbiam naturalne kosmetyki, zarówno te zakupione w sklepie, jak i te robione przeze mnie własnoręcznie :) Czasem miewam mroczne myśli, a moją działalność internetową napędza picie yerba mate ;)