Na jakie rodzaje kosmetyków wydaje pieniądze - włosy i twarz

Ostatnio podsumowałam moje zakupy kosmetyczne w pierwszym półroczu tego roku, a w tym poście – idąc za ciosem – kontynuuję sprawunkowy temat 😉 Pokażę Wam na konkretnych przykładach na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze 😉

Do podjęcia tego tematu zainspirowała mnie autorka bloga Wszystkie Moje Bziki i Jej post pod tytułem: Ekonomicznie: na jakie kosmetyki nigdy nie wydaję dużo pieniędzy/wcale ich nie kupuję? Początkowo tak miał brzmieć tytuł mojego wpisu, treść również miała być odpowiadająca (spokojnie, spokojnie, zapytałam Joannę, czy mogę zerżnąć się zainspirować 😉 ), ale im więcej wypisywałam typów kosmetyków, których nie kupuję, tym bardziej byłam przekonana, że prościej będzie napisać, jednak o tych, które kupuję 😉 W dodatku zazwyczaj nie wydaję pieniędzy na drogie kosmetyki, więc i motyw produktów, które wybieram po taniości (co by na innych to sobie odbić 😉 ) u mnie odpada. Ok, to zaczynam 😉

Na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze – włosy

Na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze? - włosy: szampony, odżywki/maski, wcierki, oleje i olejki, henna i amla

Na jakie rodzaje kosmetyków do włosów wydaję pieniądze?

  • Delikatny szampon do codziennego użytku – Sylveco, balsam myjący do włosów z betuliną;
  • Szampon z SLS/SLeS (tzw rypacz) – Barwa Ziołowa, szampon ziołowy skrzyp polny;
  • Trzy rodzaje odżywek/masek: emolientowa – Garnier Fructis, odżywcza maska Banana Hair Food , humektantowa i proteinowa – Bania Agafii, ekspresowa maska regeneracyjna;
  • Wcierki;
  • Oleje/olejki do włosów – na zdjęciu olejek Armonia Orientale marki Phitofilos;
  • Do koloryzacji (i dla właściwości kondycjonujących) – henna oraz zakwaszacz do henny – Sattva Ayurveda, naturalna ziołowa farba do włosów, red oraz amla od Nangi i Phitofilosa.

Ostatnio nie kupuję maski humektantowej – dodaję do emolientowej żel aloesowy czy inne nawilżające półprodukty (będzie o tym w drugiej części wpisu). Wcierki używam zazwyczaj w sezonie zimowym – tak się przyzwyczaiłam i tak zostało 😉 Do olejowania włosów stosuję aktualnie oleju babassu (denkuję go 😉 ) oraz od czasu do czasu moje serum na końcówki od Phitofilosa 😉

Do włosów nie używam farb chemicznych, rozjaśniaczy, nie pamiętam już od jakiego czasu – wydaje mi się, że od ponad czterech lat, aczkolwiek w tym czasie raz zgrzeszyłam farbowaniem (przez Asię ze wspomnianych Bzików! 🙂 ) Od listopada ubiegłego roku hennuję włosy.

Lakierów do włosów, pianek, czy innych produktów do stylizacji włosów unikałam od zawsze, na palcach u jednej ręki mogę policzyć ile razy kupiłam te produkty, nigdy ich też nie wyzerowałam. Nie aplikowałam ani razu suchego szamponu 😉

Peeling skóry głowy wykonuję od bardzo bardzo dawna glinką czerwoną 😉

Na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze – twarz

Na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze - twarz: oleje, emulsja myjąca, krem, peeling enzymatyczny, glinka czerwona, pomadka do ust, krem przeciwsłoneczny, woda różana, serum

Mój niezbędnik kosmetyczny do twarzy:

  • Olej, którym wstępnie oczyszczam twarz – Mohani, olej babassu, EkaMedica, olej z pestek moreli (nie ma go na zdjęciu 😉 );
  • Emulsja myjąca do twarzy – etap II oczyszczania twarzy – Vianek, łagodząca emulsja myjąca do twarzy;
  • Krem do twarzy na rano, wieczór oraz pod oczy (!) – Sylveco, lekki krem brzozowy;
  • Peeling enzymatyczny – Sylveco, enzymatyczny peeling do twarzy;
  • Glinka czerwona – Your Natural Side, czerwona glinka (czerwona glinka – no nie do wiary 😉 ) ;
  • Pomadka do ust – Vianek, kojąca pomadka ochronna;
  • Krem przeciwsłoneczny – Pharmaceris, hydrolipidowy krem ochronny do twarzy SPF 50;
  • Woda różana – Stellar Rose, woda różana Bio;
  • Serum.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o moim ukochanym lekkim kremie rokitnikowym Sylveco. Spędziłam z nim wiele wiele miesięcy, a gdy w końcu stwierdziłam, że może czas na zmianę to kupiłam inny krem tej marki – brzozowy… którego już kiedyś używałam. Nie potrafiłam wyjść ze swojej strefy komfortu 🙁 😀

Wiosną i latem moja pielęgnacja jest lżejsza niż jesienią i zimą, stąd brzozy używam rano i wieczorem, a także w okolicach oczu. W sezonie zimowym sprawa wygląda odmiennie – na noc nakładam jakiś humektant plus olej (pod oczy również lub kupuje osobny krem pod oczy). Stąd też – ze względu na sezonowość – jest wymienione serum, którego na zdjęciu ni ma 😉

Jeżeli chodzi o oczyszczanie twarzy to kombinacja olej plus emulsja myjąca sprawdza się u mnie fenomenalnie. Bardzo lubię łagodzącą emulsję od Vianka, ale moje serce należy do nawilżającej z serii niebieskiej 😉

Do twarzy stosuję już od bardzo długiego czasu peeling enzymatyczny od Sylveco (choć autorka bloga Asian Beauty World kusi mnie peelingami gommage 😉 ). Generalnie ze względu na cerę naczynkową używam delikatnych peelingów (wyjątek – zdzierak od Natury Siberici, będzie o nim mowa niżej 😉 ).

Krem przeciwsłoneczny od Pharmaceris na wykończeniu (no na raz starczy może 😉 ), kolejny będzie o naturalniejszym składzie 😉

Twarz – część 2, czyli nadmiar i szaleństwo

Na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze - twarz: maski w płachcie i algowe, peeling z kwasami, preparat na wypryski, mleczko do demakijażu, pomadki

Maski do twarzy:

  • Maski w płachcie: LomiLomi, seria na każdy dzień tygodnia: Miłorząb Japoński, Acerola, Granat;
  • Maski algowe: Lirene Dermoprogram, spirulinowe nawilżenie, algowa maska głęboko nawilżająca oraz Chic Chiq a la Rose, odmładzająca maseczka do twarzy.

Zapas pomadek do ust:

  • Vianek, regenerująca i odżywcza pomadka do ust.

Kosmetyk, który nigdy wcześniej nie był mi potrzebny, aż do tego roku:

  • Sylveco, żel punktowy na wypryski.

Natura Siberica – „Natural Face Care Kit (Naturalny zestaw do pielęgnacji twarzy)”:

W tym roku nastąpiło u mnie jakieś maseczkowe szaleństwo. Zachęcona tym, że moja cera zaczęła tolerować maski inne, niż te z glinek, kupiłam sobie kilka jednorazówek, i oprócz tej od Chic Chiq, to ( jak widać) produkty te czekają na swój moment 😉 Ale doczekają się (chyba)!

Co jest u mnie niespotykane mam też dwie czekające w zapasie pomadki do ust – coś niesamowitego, bo ja kończę pomadki wraz z upływem ich okresu przydatności do zużycia 😉 Ale targowa cena na Ekotykach mnie skusiła i od razu zakupiłam cztery (jedna zużyta, jedna w użyciu) 😉

Produkt na wypryski – wybrałam kosmetyk Sylveco – był potrzebny mi doraźnie, sprawdził się, wkrótce recenzja 😉

No i kolejne nadmiary, seria Natury Siberici, którą dostałam w prezencie. Maseczka – cudo! I idealna dla cery naczynkowej (w tej tubce zostało mi jej maksymalnie na raz, używałam regularnie, a teraz resztka leżakuję – no cóż czasem tak mam 🙂 ). Płyn oczyszczający to jedyne mleczko do demakijażu, którego jestem w stanie używać (nie znoszę takiej konsystencji) i które nie podrażnia moich oczu, a że ostatnio maluję się rzadko, to nie wliczyłam go w moją podstawową pielęgnację 😉

Peeling z kwasami – to kosmetyk warty przetestowania, używałam kilka razy, jednak z pewną dozą nieśmiałości, gdyż to peeling mechaniczny, a dwa – ma kwasy. Zostawię go na jesień/zimę, aczkolwiek mam obawy, bo, wiecie, cera naczynkowa… No zobaczę, zobaczę, ale zapowiadał się prześwietnie…

O ile produkty do włosów mogę stosować chyba każde, lubię je zmieniać, szukać nowinek, tak z racji podtypu cery – nie jestem raczej skłonna do szalonych eksperymentów z twarzą 😉 Trzymam się od kilku lat (jak to brzmi w ogóle 😉 ) pielęgnacji z pierwszej części twarzowych produktów. Druga grupa kosmetyków to szaleństwa, wyskoki i nadmiar, ale maska od Natury Siberici ze mną zostanie na dłużej (wykończę tę która mam i kupie drugą 😉 )

◆◆◆

Planowałam, że w tym wpisie przedstawię wszystkie moje aktualne kosmetyki, pokażę na konkretnych przykładach na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze, ale zerknęłam na liczbę słów i… no nie ma opcji, muszę podzielić ten post na dwie części, inaczej nikt tego nie przeczyta 😉 Tak więc – produkty do ciała, stóp, rąk, paznokci i moje półprodukty opiszę innym razem 😉

Ale, ale – pamiętajcie, że w lipcu i sierpniu publikuję posty w każdy poniedziałek, środę i piątek, więc w przyszłym tygodniu część druga postu. Nie martwcie się aktualną tendencją, kolejne posty nie będą samymi podsumowaniami, inwentaryzacjami i innymi takiemi 😉 Obiecuję 😉

Reznor
kontakt@reznorblog.pl
Nie umiem ustawić obrazka autora, co niebywale mnie frustruje... A tak poza tym kocham naturalne kosmetyki, zarówno te zakupione w sklepie, jak i te robione przeze mnie własnoręcznie :) Czasem miewam mroczne myśli, a moją działalność internetową napędza picie yerba mate ;)