Na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze? II 😉

Na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze? II ;)

Na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze? Tydzień temu przedstawiłam te używane do twarzy i włosów, dziś nadeszła pora na resztę –  czyli produkty do ciała, wspomnę też krótko o półproduktach.

Na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze – ciało

Na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze - ciało

Kosmetyki myjące:

Wśród kosmetyków myjących króluje u mnie marka Organic Shop, bardzo często kupuję ich żele pod prysznic, ostatnio na okrągło używam mydła do rąk Organic Aloe & milk. Te produkty po prostu się u mnie sprawdzają, a do tego podobają mi się ich zapachy 🙂 Na początku roku zaszalałam i kupiłam żel pod prysznic z Dove i szybko przypomniało mi się dlaczego przerzuciłam się na łagodniejsze składy – ten kosmetyk wysuszał mi skórę, co prawda to nie był jakiś ekstremalny efekt, ale… 😉 Z kolei najlepszym produktem do mycia, którego do tej pory używałam jest dla mnie kremowy żel do ciała Sylveco, stosując go miałam wrażenie, że lekko nawilżał skórę – nie spotkałam się nigdy z czymś takim wśród produktów pod prysznic 🙂

Higiena intymna

W kwestii higieny intymnej jestem wierna kosmetykom Sylveco, Vianek i Facelle Intim z Rosska 🙂 Używam tych trzech marek na zmianę 🙂

Antyperspiranty (i dezodoranty)

Natu Handmade, cytrusowa świeżość, antyperspirant w kremie o zapachu trawy cytrynowej

W tym roku miałam nieprzyjemną i długą przygodę z dezodorantem w kulce od Avril, ale kolejny produkt – antyperspirant w kremie od Natu Handmade –  zrekompensował mi uraz psychiczny wywołany używaniem tamtego kosmetyku 😉 Cytrusowa świeżość to, póki co, najlepszy kosmetyk naturalny tego typu z jakim miałam przyjemność 🙂 Myślę, że w przyszłym miesiącu będę pisać o nim swoją reckę, bo po prostu go uwielbiam 🙂

Peelingi:

Powiem szczerze – w kwestii peelingów całkowicie się rozleniwiłam i od początku tego roku kupuję gotowce zamiast robić swoje domowe. Obiecałam sobie, że gdy tylko zdenkuję moje zdzieraki to grzecznie wracam do kuchni po kawę i sól himalajską 🙂

Balsamy do ciała:

Nacomi, Body mousse, coconut-banana shake

Mój znienawidzony element pielęgnacji ciała – nawilżanie skóry/używanie balsamów… A co za tym idzie rzadko pisze o produktach tego typu 😉 Teraz powzięłam mocne postanowienie poprawy i staram się używać mojego musu regularnie, ale… nie cierpię tego robić 😉

Pielęgnacja dłoni i stóp:
  • Nacomi, odżywczy krem do rąk z olejem incha inci i olejem avocado;
  • Organic Shop, Organic eucalyptus i oregano, krem do stóp

W mojej kosmetycznie nie może zabraknąć także kremu do rąk i do stóp. Staram się używać ich raz dziennie. Stóp nie lubię kremować, przymuszam się 😉 A przedstawione na zdjęciu produkty to można powiedzieć atrapy, bo na totalnym wykończeniu, ale muszą być przedstawicielami – kremów do stóp i dłoni nie mogło zabraknąć na fotografii 🙂

Jakie produkty do ciała kupuję bardzo rzadko?

Produkty kosmetyczne do depilacji: tutaj Sensual, plastry do depilacji ciała.

Plastry, czy tam krem do depilacji kupuję dosłownie raz na dwa lata, wtedy, gdy jestem znudzona klasyczną, a w zasadzie staroświecką depilacją – normalnie śmigam maszynka do golenia i u mnie to zdecydowanie wystarczy 😉

Produkty do ciała, których w ogóle nie kupuję

  • Balsamy funkcyjne, typu ujędrniające, na rozstępy, czy inne czary mary – osobiście nie wierzę w ich skuteczność, nigdy nie używałam (a odnośnie do ogólnie produktów funkcyjnych do ciała –  wspomniany wcześniej peeling do ciała Organic Shopu z imbirem jest peelingiem funkcyjnym – szukałam zdzieraka i mój mózg pominął napisy na opakowaniu, że Body Sculpting, dla mnie to po prostu zdzierak (choć piecze przez ten imbir 😉 )
  • Perfumy – dlaczego nie kupuję pachnideł wyjaśniłam kiedyś przy okazji  wpisu PROJEKT LATO: Czym pachnie moje lato – perfumy na sezon letni
    🙂 I tutaj mój portfel musi być mi bardzo za to wdzięczny 🙂 Mam dwa flakoniki, które dostałam w prezencie.

  • Produkty samoopalające – tutaj też moje przygody opisywałam podczas cyklu PROJEKTU LATO – Bronze Goddess, czyli ja a samoopalacze
  • … tu mogłabym podać jeszcze więcej przykładów, ale ja nawet nie wiem jakie są aktualnie sprzedawane rodzaje produkty do ciała, oprócz tych, których ja używam 🙂
  • Nie kupuję i nigdy nie używałam lakierów hybrydowych – i znów słyszę głośne „dziękuję” od mojego portfela 😀 Dla moich paznokci ściąganie hybryd to byłby ostatni gwóźdź do trumny, na serio 😉 Tak à propos, to przedstawię Wam moje wszystkie produkty do paznokci 🙂

Produkty do paznokci

Tak, to by było na tyle 😉

Zmywacz do paznokci Be Beauty, Protect;

Lakiery do paznokci:

  • Sally Hansen, Xtreame wear, 529 Pep-plum;
  • Sally Hansen, Xtreame wear, 370 Black out;
  • Rimmel, Super Gel, 035 coral queen;
  • Rimmel Super Gel, Top Coat;
  • Avril, lakier do paznokci fiolet z brokatem;
  • KillyS, Bio2, utwardzacz do paznokci;
  • Avril, lakier bezbarwny 2w1 – baza i top coat.

Lakiery od Rimmela to moje wielkie rozczarowanie, kolor coral queen jest dla mnie przepiękny, co z tego, jak nie umiem go obsłużyć, pojawiają się pęcherzyki powietrza, lakier odchodzi płatami… tak jak i top coat… Pomęczę się z nimi jeszcze trochę, ale, no nie umiem w niego 😉

Lakiery Sally Hansen są jak dla mnie poprawne 🙂 Dobrze się ich używam, choć nie trafiłam z tym fioletem, bo okazał się bardziej czerwony niż fioletowy 😉

Bardzo lubię utwardzacz KillyS, jak dla mnie robi robotę, to moje bodajże trzecie opakowanie 🙂

I lakiery Avril – jeszcze nie mam o nich wyrobionej opinii, na pewno ogólnie mają ładne kolory w swojej palecie i jest z czego wybierać. Kupiłam je zainteresowana deklaracjami producenta odnośnie do składów, gdyż fioletowy z brokatem ma mieć 76% składników naturalnego pochodzenia, a lakier bezbarwny aż 82% 🙂

I to by było na tyle, jeżeli chodzi o mój zbiorek lakierów do paznokci 😉 Jak widać i tutaj nie szaleje z wydawaniem piniondzorów 😉

Półprodukty

Mam całkiem pokaźną kolekcję półproduktów. Na zdjęciu te, które trzymam w kosmetyczce: Skin79, żel aloesowy, gliceryna, kwas hialuronowy, mocznik, węgiel aktywowany, wspomniana w poście sprzed tygodnia glinka czerwona, olej babassu i amla 🙂 Ale nie zapominajmy o kuchni i lodówce: olej kokosowy, olej lniany, oliwa z oliwek, syrop klonowy, siemię lniane, płatki owsiane, kawa, sól himalajska 🙂

Dziś tylko wspominam o półproduktach, to temat na całkiem osobny (długaśny) wpis, a nawet cykl wpisów (nic nie sugeruję 😉 )

◆◆◆

Tak więc to by było na tyle w temacie tego na jakie rodzaje kosmetyków wydaję pieniądze 😉 Jak to wygląda u Was? 🙂