Lirene Dermoprogram, No redness, baza korygująca zaczerwienienia

Nigdy nie należałam do fanów kosmetyków Lirene. Nie pamiętam już, jaka była przyczyna tego stanu rzeczy, może ten krem się do tego przyczynił 😉 Kilka ładnych miesięcy temu, widząc bazę No redness w promocyjnej cenie, sięgnęłam jednak po ten produkt. Czas na opinię! 🙂

Baza koryguje zaczerwienienia, ujednolicając koloryt skóry. Wygładza cerę i przedłuża trwałość makijażu. Lekka, nietłusta konsystencja ułatwia aplikację i pozostawia komfortowe odczucie na skórze. Odpowiednia dla cery skłonnej do zaczerwienień

Na co mi to było?

Mam rumień na lewym policzku o wielkości około 1,5 cm, pod okiem,  w miejscu największego natężenia popękanych naczynek. Nie spędza mi to snu z powiek, ale byłam bardzo ciekawa, czy baza No redness wspomoże mój makijaż w zakryciu tego mankamentu 🙂 Bo jednak nie zawsze pomagał na to korektor, podkład i puder… Wszystko zależy od dnia, jakkolwiek to nie brzmi – nasilenie rumienia jest zmienne (nie martwcie się, dermatologuję się 😉 Ale o przypadkach z cerą naczynkową innym razem)

Skład:

Lirene Dermoprogram, No redness, baza korygująca zaczerwienienia

Pierwsze wrażenie

Eee – to rozświetlacz? Spodziewałam się raczej samego zielonego pigmentu, a tu – tysiące drobinek 🙂 Po nałożeniu na twarz błysk o złocistej poświacie – byłam zdziwiona, nie powiem 😉

No redness – jak nakładam bazę korygującą zaczerwienia i z jakimi kosmetykami?

Bazę cały czas wklepuję palcami – jest to dla mnie intuicyjny sposób. Nie próbowałam nawet innego rodzaju aplikacji. Odczekuję około 15 minut na wchłonięcie kosmetyku, który nakładam na całą twarz lub miejscowo. Następnie rozprowadzam korektor pod oczy w kształt trójkąta, tak, aby złapać również zaczerwienienie. No i na to wszystko podkład, a następnie puder.

No redness- czy jestem zadowolona z działania tego kosmetyku?

O ile w sytuacji małego (typowego, “codziennego”) nasilenia zaczerwienienia, korektor pod oczy i podkład dawały sobie radę, tak w czasie złośliwości rumienia nie było takiej opcji – i tu baza Lirene wybawiała mnie z czerwonej opresji 😉 Czyli: tak, jestem zadowolona z działania bazy korygującej zaczerwienienia 🙂

Oprócz korygowania zaczerwienienia, baza nałożona na całą twarz  zgodnie z obietnicami producenta, przedłużała trwałość makijażu, wygładzała cerę, ujednolicała jej koloryt. No i drobinki nie są widoczne zza podkładu 😉

Jestem pozytywnie zaskoczona działaniem bazy No redness, i to bardzo 🙂 Nie twierdzę, że ma ona mocne krycie – wręcz przeciwnie, jest to raczej lekki kosmetyk. Nakładając bazę nie czułam kolejnej ciężkiej warstwy na twarzy, co dla mnie jest bardzo ważne, bo używałam jej do makijaży codziennych. A na jakiś większy makijażowy hardcore nie ma problemu, żeby budować krycie produktu. U mnie, co istotne, rumień to też nie jest masakra jakaś (jak na cery z problemami naczynkowymi) ;), więc na dzień dzisiejszy No redness będzie gościć w mojej kosmetyczce 🙂

Lirene Dermoprogram, No redness, baza korygująca zaczerwienienia

Pani, ile to kosztuje?

Cena regularna produktu to w Rossmannie (tam, gdzie ja go zakupiłam) 29,99 zł. Kosmetyk należy zużyć w przeciągu 6 miesięcy od momentu pierwszego wyciśnięcia produktu 🙂 W opakowaniu z dzióbkiem znajdziemy 30 mililitrów bazy 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reznor
kontakt@reznorblog.pl
Nie umiem ustawić obrazka autora, co niebywale mnie frustruje... A tak poza tym kocham naturalne kosmetyki, zarówno te zakupione w sklepie, jak i te robione przeze mnie własnoręcznie :) Czasem miewam mroczne myśli, a moją działalność internetową napędza picie yerba mate ;)