Sprawunki – wrzesień i październik 2017

Sprawunki - wrzesień i październik 2017

Dwa miesiące i trzy kupione kosmetyki? – Minimalistka, jak w pysk strzelił! Prawda jest taka, że zbieram siły na zakupy stulecia 😉 Ale to w przyszłym miesiącu, a teraz, teoretycznie, same pewniaki kosmetyczne. Ciekawe, jak sprawdzą się u mnie w praktyce 🙂

Facelle intim, Płyn do higieny intymnej aloesowy

Facelle intim, płyn do higieny intymnej aloesowy

Jak wspominałam w moim ostatnim wpisie, ostatnio buszuję po fanpage Piggypeg w albumie zdjęć o tytule „”, i zapoznaję się z proponowanymi przez Dziewczyny z bloga piggypegblog.pl, kosmetykami o przyjaznych składach. Dzięki Ich zestawieniu wpadł w moje ręce rosskowy aleosowy płyn do higieny intymnej Facelle intim.

Czas na żel do higieny intymnej. Udało nam się znaleźć w końcu w drogerii żel, który zyskał naszą sympatię :)FACELLE …

Opublikowany przez Piggypeg na 3 listopada 2015

Od dnia publikacji postu na Fp Dziewczyn zmieniła się szata graficzna kosmetyku, minimalnie zmodyfikowano skład – na przedostatnie miejsce w składzie wjechał Citric Acid. To był mój pierwszy kosmetyczny zakup marki Facelle, wcześniej przechodziłam obojętnie obok ich płynów do higieny intymnej (aczkolwiek, nie bójmy się tego słowa – podpaski – Facelle kupuję bardzo często [dygresja dygresji: w moim malutkim Rossku na uboczu pojawiły się kubeczki menstruacyjne – jestem pozytywnie zaskoczona) ale skoro Piggypeg mówi, że aloesowy intim jest dobry, to biere! 🙂

Aloesowy płyn był moim jedynym wrześniowym zakupem, używam go codziennie i wkrótce wrzucę jego mini-recenzję na IG 🙂

Nacomi, Naturalne masło do ciała – masło shea i olej arganowy

Nacomi, naturalne masło do ciała – masło shea i olej arganowy

Nacomi to jedna z moich ulubionych polskich marek kosmetycznych, kocham masło karite  (karate 😀 ), więc gdy zobaczyłam pudełeczko z napisem i Nacomi i masło shea, to musiałam je kupić 😉 Tylko, sama nie wiem, czy lubię olej arganowy… hmm… zobaczymy 😉

Stellar Rose, woda różana BIO

Stellar Rose, woda różana BIO

Poszłam do sklepu z zamiarem zakupu mojej ulubionej wody różanej Make Me Bio, gdy wtem mój wzrok przylgnął do półki z nowością w tym przybytku  – Stellar Rose. Paczę na skład, a tam: woda źródlana i ekstrakt z kwiatów róży. Cena przyjazna – około 7 złotych za 500 ml. No to biere (sorry MMB!)! Podobno, że woda Stellar Rose i do picia się nadaje, hmm…

W każdym razie z chęcią zapoznam się z wodą różaną tej marki. Duża pojemność i niska cena zachęcają mnie, żeby używać jej bez żalu do maseczek z glinki czerwonej (zazwyczaj używałam zwykłej wody, chociaż zawsze byłam wyposażona w wodę różaną MMB #krakowskicentuś). Póki co, jedynym minusem jest dla mnie opakowanie – nie ma atomizera, no ale cóż, nie można mieć wszystkiego 😉

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Dziekuje za polecenie bloga dziewczyn Peggypeg juz przepadlam w czytaniu i sprawdzaniu skladow 😀

  • zakupy stulecia? brzmi dobrze! 😉

  • muszę kupić ten płyn Facelle 🙂